Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Szukaj


 

Znalazłem 100 takich faktów
Zęby niedźwiedzi wyglądają jak zęby drapieżnika, lecz te zwierzęta są wszystkożerne. Niedźwiedzie polarne polują na foki, ponieważ moją one grubą warstwę, dostarczającego po zjedzeniu wiele energii, tłuszczu w organizmie. Niedźwiedzie polarne zjadają sam tłuszcz, ponieważ nie zamarza on tak łatwo jak mięso i łatwiej go pogryźć. Niedźwiedzie grizli w Ameryce Północnej okresowo polują na łososie, ponieważ w pewnym okresie jest dużo tych ryb, przez co nie trudno je złapać. Przez większość czasu grizli woli jeść owoce, czasem nawet trawę, bezkręgowce i wiele innych rzeczy, które nie wymagają wysiłku do ich zdobycia. Pogoń za sarną kosztuje wiele cennej energii, a może się nie powieść. Dlatego niedźwiedzie wolą nie ryzykować straty energii, bo wiedzą, że będzie im ona potrzebna do przetrwania zimy.
„Najbardziej podziurawione miejsce na Ziemi”


















































Tak trywialnie określa się okolice miejscowości Verdun (Francja), gdzie w lipcu 1916 roku rozegrała najkrwawsza bitwa  I wojny światowej, pomiędzy wojskami II Republiki Francuskiej, a Cesarstwem Niemieckim. W Bitwie wzięło udział niemal 2 mln. żołnierzy z czego straty wyniosły razem ponad 700 tysięcy rannych i zabitych. W trwającej niemal rok (do grudnia 1916 roku) obie strony zużyły łącznie około 36 milionów pocisków artyleryjskich. Zdjęcia przedstawiają krajobraz Verdun z 1916 roku, oraz po 100 latach od bitwy. Obecnie wykopaliska na teranie rejonu dawnych walk są zabronione. Szacuje się, że w ziemi pobojowiska nadal zalega tysiące ciał żołnierzy, do dziś uznawanych za zaginonych.
Agresja Niemiec na Francję nazwana Bitwą o Francję trwała od 10 maja do 25 czerwca 1940. Podczas jej trwania Francuzi zadali Niemcom straty rzędu: 45 458 zabitych i 111 043 rannych, samemu tracąc 84 000 zabitych oraz 200 000 rannych. 

Niemiecki generał Walter von Reichenau określił postawę wojsk francuskich słowami „walczyli jak lwy”.
W młodości miał dwie pasje. Jedną z nich był bejsbol, a drugą budownictwo. Już będąc małym chłopcem bawił się klockami i układał z nich wieżowce. Na jego zainteresowania wpływ miał jego ojciec, który był deweloperem i przekazał synowi praktyczną wiedzę na temat budownictwa, do której sam dochodził latami. W efekcie w wieku 16 lat Trump jak sam twierdzi o konstruowaniu budynków wiedział prawie wszystko. Ojciec Donalda uwielbiał także dyscyplinę i posłał swojego syna do szkoły wojskowej, gdy ten miał 13 lat. W placówce funkcjonowała drużyna bejsbolowa, której Trump w niedalekim czasie został kapitanem. Pod koniec szkoły pojawił się dylemat, czy iść w kierunku ukochanego sportu, czy też zająć się budownictwem. Trump postawił na to drugie i po pewnym czasie dołączył do rodzinnej firmy. Najbardziej jednak ciążył mu fakt, że ludzie z otoczenia będą mówić, że jego sukces jest tak naprawdę tylko i wyłącznie dziełem jego rodziców. Zainspirowany wieżowcami na Manhattanie postanowił, że to właśnie je chce budować w odróżnieniu od rodziców, którzy zajmowali się stawianiem domów dla wyższej klasy średniej. Przełomową inwestycją, która otworzyła mu drzwi do realizacji wielkich przedsięwzięć był remont hotelu Commodore w Nowym Jorku, który był spisany na straty, a dzięki Trumpowi odzyskał dawno straconą renomę.